Pomnik dla papieża?

W pewnym szpitalu, zresztą noszącym imię Jana Pawła II, podjęto starania o modernizację sali operacyjnej tak, aby mogła służyć nawet przy najbardziej skomplikowanych operacjach kardiologicznych.

 

Niestety, zabrakło na to pieniędzy.

 

W zamian za to zaadaptowano jedno z pomieszczeń szpitalnych na izbę pamięci Dostojnego Patrona – a koszt tego remontu podobno przewyższył planowane wydatki  na salę operacyjną…

 

I tak się tylko zastanawiam, czy papież – który podobno nie znosił swoich pomników (chociaż nigdy nie zrozumiałam, czemu się głośno i stanowczo nie sprzeciwiał ich ochoczemu wystawianiu sobie jeszcze za życia? Mam wrażenie, że jedno krótkie „nie!” z Jego ust załatwiłoby sprawę…Ale może nie było to takie proste?) – zamiast kolejnej „laurki” tego typu nie wolałby raczej stołówki dla dzieci, domu samotnej matki albo wyposażenia sali operacyjnej?

 

I niechby tam przy wejściu była tablica (niechby i ze złotymi zgłoskami!), że to na cześć wielkiego Polaka…