Wydaje mi się, że feministki ze „starej szkoły” wciąż zajmują się biadoleniem nad tym, jak to trudno w dzisiejszych czasach być kobietą, a zdają się zupełnie nie zauważać, że niełatwo w nich być także mężczyzną.
Niedawno od swojej matki chrzestnej dostałam (krążącego od dłuższego czasu po Sieci) maila o tym, jak to „łatwo jest zadowolić kobietę” :
- sympatycznym,
- wysportowanym, ale
- inteligentnym, ale
- silnym, ale
- kulturalnym, ale
- twardym, ale
- łagodnym i
- czułym, ale
- zdecydowanym, ale
- romantycznym, ale
- męskim
- wesołym i
- dowcipnym, ale
- poważnym i
- dystyngowanym
- odważnym, ale
- ciepłym misiem, ale
- energicznym
- zapobiegliwym
- kreatywnym
- pomysłowym
- zdolnym, ale
- skromnym i
- wyrozumiałym
- eleganckim, ale
- stanowczym
- żarliwym, ale
- chłodnym, ale
- namiętnym
- tolerancyjnym, ale
- człowiekiem z zasadami
- honorowym i
- szlachetnym, ale
- praktycznym i
- pragmatycznym
- praworządnym, ale
- gotowym zrobić dla niej wszystko [nawet skok na bank;)],czyli
- zdesperowanym (z miłości), ale
- opanowanym
- szarmanckim dla (innych) kobiet, ale
- stałym i
- wiernym
- uważnym, ale
- rozmarzonym
- ambitnym
- godnym zaufania i
- szacunku
- gotowym do poświęceń i, przede wszystkim,
- wypłacalnym. 😉
I wydaje mi się, że kobiety same bardzo często nie zauważają, że te rozliczne wymagania, jakie stawiają przed swoimi partnerami są często wewnętrznie sprzeczne – i przez to niemożliwe do zrealizowania. A potem łkają, że „prawdziwych facetów już nie ma”! 🙂
A co to DLA MNIE znaczy, że ktoś jest „prawdziwym mężczyzną”?
Jest to moim zdaniem ktoś taki, kto:
1. Wie, że jest silny, ale umie panować nad swoją siłą i swoim gniewem. Dlatego „prawdziwy mężczyzna” nigdy nie skrzywdziłby kobiety ani dziecka. Nie musi nikomu niczego udowadniać.
2. Jest gotów zawsze CHRONIĆ tych, których kocha. Rosyjskie przysłowie mówi, że w towarzystwie prawdziwego mężczyzny kobieta powinna czuć się bezpiecznie, „jak za kamienną ścianą.”
3. Nie ucieka przed problemami – niezależnie od tego, czy „problemem” jest akurat brak obiadu, wywiadówka syna czy depresja żony. (A ilu z nich odchodzi, bo nie potrafią „poradzić sobie psychicznie” np. z chorobą dziecka?!)
I muszę z dumą powiedzieć, że mam niewątpliwe szczęście mieć przy sobie mężczyznę, który spełnia wszystkie trzy powyższe warunki. 🙂
