Życie Fasolki.

Krwawiłam, więc poszłam do lekarza. A on popatrzył na ekran usg i powiedział: „Jaki tam znowu polip? Przecież to jest żywa ciąża! Ma około sześciu tygodni…” I jeszcze: ” Dobrze, że się państwo nie zgodzili na wyłyżeczkowanie…” No, pewnie!

 

Myślałam, że się rozpłaczę z radości. Moja Fasolka żyje! Żyje! Żyje! Bogu niech będą dzięki!

 

Wprawdzie jej życie ciągle wisi na włosku (zagraża mi poronienie), jest maleńka, ale bardzo dzielna… Więc co 8 godzin łykam grzecznie kwas foliowy i leki na podtrzymanie ciąży – jakże mogłabym tego nie zrobić?! (chociaż niektórzy „życzliwi” mówią mi, że byłoby dla mnie lepiej, gdybym poroniła – i wiem, że moja matka wpadnie w szał, gdy się dowie: zupełnie, jakbym miała 13 lat, a nie 30…)- modlę się i opowiadam maleństwu jakieś niekończące się historyjki o tym, że ja i tatuś bardzo je kochamy…

 

Jeszcze jeden długi dzień, jeszcze jedna długa noc… Ale czas pracuje na Twoją korzyść, Fasolko. Tylko rośnij nam zdrowo!

 

Miękkie, twarde…A co za różnica?!

Od zawsze uważałam, że podział na narkotyki tzw. „twarde” i tzw. „miękkie” jest cokolwiek sztuczny. A twierdzić, że te drugie są całkowicie nieszkodliwe to tak, jakby sądzić, że od piwa nie można zostać alkoholikiem (i z tego powodu piwo powinno być dozwolone, a wódka – nie).

 

Zresztą ów dziwny podział przy obecnym stanie rozwoju nauk chemicznych jest jeszcze bardziej problematyczny. Nawet współczesna marihuana to już nie jest ta niewinna trawka z epoki „dzieci- kwiatów” – zawiera wielokrotnie wiecej substancji psychoaktywnych. A różne pochodne amfetaminy, a extasy? A niezliczone inne chemiczne „wynalazki”? „Miękkie” czy „twarde”? Kokaina? Przecież niektóre aktorki i modelki biorą ją jak cukier puder! Zalegalizować?

 

Poza tym (to dziwne, prawda?:)) jakieś 90% narkomanów zaczynało właśnie od miękkich narkotyków. Naprawdę bardzo rzadko bywa tak, że ktoś ni stąd ni zowąd od razu „daje sobie w żyłę…” I czy tylko ci są narkomanami?

 

A czerpanie zysków z czyjegoś uzależnienia (choć dzieje się tak już w przypadku alkoholu i nikotyny) uważam mimo wszystko za głęboko niemoralne.

 

Natomiast tych, którzy uważają, że „miękkie” narkotyki nie są bardziej szkodliwe od drinka czy papierosa (a słyszałam już i takie opinie, że szkodzą mniej!) chciałabym zapytać, czy polecieliby samolotem z pilotem, który wcześniej wypalił sobie skręta dla kurażu? Czy poddaliby się operacji u lekarza, lubiącego takie używki? Nie? Ależ dlaczego! Przecież wypalić jointa to tyle, co zjeść batonika (a od czekolady też można się uzależnić!)…

 

A wszystko, co nie jest zakazane, jest dozwolone… Nieprawdaż? 🙂

 

Fasolko, gdzie jesteś? ;(

Ta wiadomość uderzyła mnie jak obuchem: mimo pozytywnej próby ciążowej, lekarz nie dopatrzył się płodu w mojej powiększonej macicy…nie ma też wyraźnych oznak ciąży pozamacicznej.

 

Gdzie zatem podziało się moje dziecko? Gdzie się rozwija?! O ile to w ogóle możliwe, boję się teraz jeszcze bardziej, niż przedtem…

 

P. zapytał lekarza, czy mogłam sobie tę ciążę uroić (bo przecież tak bardzo pragnęłam mieć to dziecko, itd…) A lekarz mu na to: „Testy HCG nie mają urojeń!”

 

Napisał: „W jamie macicy twór polipowaty 23×32 mm…”

 

„Twór”…Brrr…To brzmi prawie jak „potwór” lub „nowotwór”… Potworek. Kochanie, czyżbyśmy poczęli potworka?!

 

Czy to możliwe, byśmy się pomylili i nasze dzieciątko miało nie osiem, ale cztery tygodnie – i było zbyt małe, aby mógł je dokładnie uchwycić obraz usg?

 

Czepiam się kurczowo tej myśli – jedynej, która mi pozostała. Tak trudno przecież pomyśleć o sobie, że się nie potrafi nawet tego, co potrafi pierwsza lepsza kobieta – zajść w prawidłową ciążę…Zła to jabłoń, co nie daje owocu…

Przecież my dwoje tak bardzo się kochamy…Taka miłość powinna  zaowocować… To takie niesprawiedliwe!

 

A może to jest kara Boża za mnie i za P.? („Nie istnieje coś takiego, jak kara boska” – powtarza mi cierpliwie P. i chyba mu wierzę. W końcu jest fachowcem…)

 

A moje ciało nie wie, że zginęło mi dziecko – i moje piersi nadal są takie ciężkie… Bo w ogóle wszystko jest tak, jakbym była w ciąży. Brakuje tylko…płodu!

 

Fasolko, gdzie jesteś?! Nie zabijaj mamusi. Proszę…