Przepraszam Pana, Panie Prezydencie…

Zawsze uważałam, że jesteśmy jedynym narodem, którego „świętości” wcale nie muszą szargać inni – my świetnie zrobimy to sami…

A jak to się mniej więcej odbywa, to genialnie ilustruje mocno satyryczny tekst pewnego internauty z zaprzyjaźnionego forum „Szkła Kontaktowego” (przytaczam w wersji nieznacznie złagodzonej).

„A gdzie tam! Nigdy nie było żadnego Lecha Wałęsy, żadnego Borusewicza, było od początku Porozumienie Centrum i rząd Jana Olszewskiego. W szkołach będzie się tego uczyć. A jak? A, tak jakoś.  

Spokój, spokój mówię, Kazimierczak nie wal „empetrójką” Jamrozowej, spokój, bo za drzwi! Dyżurny zapisać temat na tablicy. „Lekcja historii – autor docent K., wyd. IPN”, taki dziś będzie temat i od razu zaczniemy przerabiać materiał. W 1980 roku w ogromnej  fabryce statków słuchacze toruńskiego radia rozpoczęli wielki strajk inspirowany przez SB. W pierwszej fazie protestu na czele tego strajku stał Antoni Macierewicz z żoną i posłanka Anna Sobecka, ale już wkrótce SB dokonała prowokacji i dowództwo nad strajkiem przejął delegat KC PZPR Bogdan Borusewicz, który uważał, że zapłodnienie in vitro jest dopuszczalne! Patrioci z Sierpnia 80. nie mogli się pogodzić z takim obrotem sprawy i postanowili ściągnąć do stoczni Zygmunta Wałęsę, jak się potem okazało legendarnego przywódcę pierwszego niezależnego związku zawodowego.  

Zygmunt Wałęsa dopłynął do stoczni motorówką i od razu przystąpił do ofensywy. Zygmunt Wałęsa powołał roboczy zespół doradców, na czele którego stanęli: profesor Nowak, profesor Zybertowicz, późniejszy pierwszy premier wolnej Polski Jan Olszewski, pierwszy minister pracy w wolnej Polsce, poseł Suski i późniejszy marszałek senatu, Zbigniew Romaszewski. To właśnie ten zespół przedstawił przedstawicielom komunistycznej władzy: Lechowi Wałęsie, Tadeuszowi Mazowieckiemu, Bronisławowi Geremkowi i Jackowi Kuroniowi listę 21 postulatów. Listę tę na pilśniowej tablicy spisał brygadzista spawaczy Jacek Kurski, a dopomagali mu prości stoczniowcy Bielan i Kamiński. Autorami słynnych 21 postulatów byli również średniacy z gdańskiego przedszkola – z grupy wiewiórek średniak Gontarczyk i z grupy zajączków średniak Cenckiewicz.  

Komuniści skupieni wokół Lecha Wałęsy wiedzieli już, że przegrali, bo stoczniowi słuchacze toruńskiej rozgłośni pamiętali o swoich bohaterach i czerpali siłę z tej pamięci. Bard stoczniowców, Andrzej Rosiewicz, śpiewał ballady o Janku Wiśniewskim, który padł i o tych wypadkach, co się składają na dzisiaj przerabiany materiał. Komuniści poddali się, Lech Wałęsa, Bronisław Geremek, Jacek Kuroń i Adam Michnik obiecali uwolnić więźniów politycznych, w tym lidera KOR Jarosława Kaczyńskiego, organizatorów podziemnych uniwersytetów robotniczych, JM Rektora Lecha Kaczyńskiego, Annę Fotygę, posła Cymańskiego i posłankę Szczypińską, studenta Rafała Ziemkiewicza, opozycyjnych redaktorów prasy podziemnej, redaktora Semkę, redaktora Janeckiego, redaktora Króla i redaktora Wildsteina. Słowa komuniści nigdy nie dotrzymali, ale stoczniowi słuchacze Radia doprowadzili swoją stanowczością do zarejestrowania pierwszego niezależnego związku zawodowego NSZZ Rodzina Radia Maryja. Komuniści musieli się też zgodzić, aby na terenie stoczni postawić krzyż upamiętniający ofiary z grudnia 70., poległych stoczniowców, których zaatakowali zdradziecko poseł Niesiołowski i poseł Czuma. Krzyż poświęcił kapelan NSZZ, ksiądz patriota, Tadeusz R. Powstała niezależna prasa związkowa: „Nasz Dziennik” i „Gazeta Polska”, a po kilku latach zwolennicy wolnej Polski mogli się logować na pierwszym wolnościowym portalu Salon24.  

Niestety, komuniści zaprzedali wolną Polskę Rosji i Niemcom. Lech Wałęsa 13 grudnia 1981 roku, w telewizyjnym wystąpieniu ogłosił stan wojenny. Na ulice IV RP wyjechały czołgi, wysłane przez Grzegorza Schetynę i Donalda Tuska. Adam Michnik, TVN i TVN24 rozpoczęły antypolską kampanię, ukazującą polskich patriotów jako zaścianek i homofobów. Równocześnie nasiliły się internowania znanych opozycyjnych działaczy, internowano: sędziego Kryże, prokuratora Wassermana, ministra Jasińskiego, członków Ordynackiej z późniejszym wiceministrem Karskim na czele oraz redaktorów Misji Specjalnej. Nadal w więzieniach przebywali: członek założyciel KOR Jarosław Kaczyński, rektor podziemnych uniwersytetów robotniczych JM Lech Kaczyński, członek rady zakładowej Krzysztof Putra, sekretarka rektora Kaczyńskiego – Elżbieta Jakubiak, oraz Kusociński stanu wojennego -Tomasz Lipiec.  

Lech Wałęsa na czas stanu wojennego wprowadził reglamentację artykułów spożywczych i cenzurę. Wszelkie próby protestów były pacyfikowane przez generałów WSI Donalda Tuska i Grzegorza Schetynę. Ukazywały się tylko dwa tytuły prasowe, „Gazeta Wyborcza” i „Trybuna”, w wersji mocno ocenzurowanej uruchomiono też dwa kanały telewizyjne, TVN i TVN Meteo.

Mimo tak olbrzymiej presji i próby zniewolenia narodu polskiego w 1989 roku komuniści pod przewodnictwem dawnego aparatu Lecha Wałęsy i nowych kadr reprezentowanych przez Tuska i Schetynę poddali się i przekazali władzę NSZZ Rodzina Radia Maryja. Do pokojowego przekazania władzy doszło podczas oficjalnej rozmowy przy prostokątnym ołtarzu w Toruniu. W Toruniu z komunistami podpisano pakt stabilizacyjny i powstała koalicja, na którą czekała cała Polska. To był początek wolności, Polska po 45 latach niewoli wybrała pierwszego prezydenta wolnego kraju, nazywał się Zygmunt Wałęsa. Legendarne słowa wypowiedziane przez siostrę Genowefę w telewizji Trwam: „Ukochani […], w Polsce właśnie skończył się liberalizm” przeszły do codziennego języka wolnych Polaków.  

Pierwszy polski premier Jan Olszewski w słynnym telewizyjnym wystąpieniu Nocna Zmiana przedstawił plan zwalczania inflacji i budowania wolnej gospodarki. Projekt zakładał wykupienie niemieckich i rosyjskich banków, wzmocnienie pozycji PGR i nacjonalizację majątku spekulantów i badylarzy. W 1993 roku przeprowadzono ustawę lustracyjną i rozliczono zbrodnie komunizmu, w publicznym procesie skazani zostali: Lech Wałęsa za prześladowanie Jarosława i Lecha Kaczyńskich oraz donoszenie na Zygmunta Wałęsę. Adam Michnik za sączenie jadu i wylewanie żółci. Bronisław Geremek za antysemickie wystąpienia przeciwko opozycyjnemu prokuratorowi Wassermannowi i likwidatorowi Antoniemu Macierewiczowi. Bogdan Borusewicz za przejście do PO. Czuma i Niesiołowski za strzelanie do robotników i próbę wysadzenia symboli narodowych w Nowej Hucie. Jacek Kuroń za operacyjne rozpracowywanie KOR i donoszenie na Jarosława Kaczyńskiego. W 2009 roku po wielu oficjalnych protestach ze strony prezydenta […], komitet odebrał pokojową nagrodę Nobla Lechowi Wałęsie i przyznał ją emerytowanemu Jarosławowi Kaczyńskiemu. Gdzie, się pytam, gdzie? Dzwonek jest dla mnie. ”  (~Matka – Kurka, 2008-08-31).

I tak sobie myślę, czytając najróżniejsze teksty (również ten powyższy!)  i wypowiedzi, że prawdziwa jest ta anegdotka o facecie, który zwiedzał piekło i w pewnym momencie zauważył jeden kocioł zupełnie bez dozoru. Zaintrygowany pyta Lucyfera: „A tutaj, dlaczego nie pilnujecie?” Władca ciemności zachichotał szatańsko: „A, bo to są Polacy! U nich, jak się który tylko trochę WYCHYLI, to go reszta zaraz wciągnie z powrotem…”

Postscriptum: Niedawno w programie telewizyjnym poświęconym temu tematowi red. Jan Pospieszalski dramatycznie zapytywał, czy wobec tego nie wolno na nowo pisać biografii znanych ludzi? I na takie dictum otrzymywał jedyną możliwą odpowiedź, że owszem, wolno…

Tylko jakoś nie mogłam oprzeć się wrażeniu, że ten sam redaktor dawałby upust swemu słusznemu oburzeniu, gdyby ktoś kiedyś spróbował napisać podobnie „demaskatorską” pracę jak ta autorstwa Pawła Zyzaka na przykład o… młodzieńczych latach Karola Wojtyły…

Kobieta czy mężczyzna?

No, cóż – już u Homera spotykamy wieszczka Terezjasza, który zrządzeniem bogów „najpierw był kobietą, a potem mężczyzną.”

Współczesna nauka natomiast przypuszcza, że dramat takich osób (transseksualnych) polega na tym, że we wczesnym etapie życia płodowego, kiedy ustala się płeć fizyczna i „płeć mózgu” coś poszło nie tak i w efekcie mamy albo kobietę, uwięzioną w ciele mężczyzny (to zdarza się chyba zdecydowanie częściej), albo mężczyznę, który na zewnątrz jest kobietą.

Od razu zastrzegam, że nie jestem specjalistką, ale myślę, że gama zaburzeń „identyfikacji płciowej” jest bardzo szeroka: można tu chyba zaliczyć zarówno transwestytów (ostatnio zwanych też z angielska „transdreserami”), którzy są na tyle zafascynowani płcią odmienną, że chętnie przebierają się w jej ciuszki (jak się zdaje, w dobie mody unisex częściej dotyczy to mężczyzn niż kobiet), osoby ze schorzeniami na poziomie chromosomów (i tak, na skutek pewnych wydarzeń we wczesnym okresie prenatalnym osoba, posiadająca „męski” zestaw chromosomów XY może zewnętrznie i psychicznie być…kobietą), ludzi o cechach obydwu płci (tych, niestety, szczególnie chętnie wykorzystuje przemysł pornograficzny…), jak i wprost interseksualnych, tzn. nie dających się przypisać ani fizycznie ani mentalnie do którejkolwiek płci.

Nie zawsze jednak różnica pomiędzy płcią „biologiczną” a płcią „przeżywaną” musi rodzić tragedie – znana polska sportsmenka (o której tu już pisałam) Stanisława Walasiewiczówna, biologicznie (chromosomalnie) była mężczyzną, jednak wątpię, by o tym wiedziała – całe życie przeżyła szczęśliwie jako kobieta…

Niekiedy zaś wystarczy zwykła psychoterapia, żeby „pogodzić się” wewnętrznie z własnym ciałem, odczuwanym jako obce.

Mój spowiednik, który bezsprzecznie był człowiekiem mądrym, mawiał, że chociaż oczywiście zdarzają się najróżniejsze sytuacje, to jednak, gdyby przyszedł do niego napakowany „bysior” i powiedział, że czuje się kobietą, NAJPIERW wysłałby go na terapię…

Operacja zmiany płci bowiem jest drastycznym wyjściem (zwykle nieodwracalnym) i przynosi wiele cierpień nie tylko samemu zainteresowanemu.

Kiedyś wstrząsnął mną wywiad z mężem kobiety, która postanowiła zostać mężczyzną. Otóż ten facet płacząc mówił, że chociaż jego żona nie umarła, to jednak on czuje się bardzo samotny, bo mimo wszystko „odeszła.” On nie ma już żony, a jego dzieci zamiast mamy mają „wujka Marka”… A to jednak nie to samo.

I myślę, że jest to kwestia odpowiedzialności takich osób, by NIE WCHODZIĆ W ZWIĄZKI MAŁŻEŃSKIE, dopóki się nie jest pewnym własnej tożsamości…

Nawet Jezus mówił, że są tacy, którzy już z łona matki urodzili się niezdolni do małżeństwa… (Mt 19,12)

Ciekawe też, że nikt nie mówi o cierpieniu tych chłopców, których w latach 60 i 70. ubiegłego wieku z różnych powodów „przerabiano” na dziewczynki, naiwnie wierząc w feministyczną teorię, jakoby płeć była tylko i wyłącznie produktem kultury i wychowania…

Ludzie ci często nie potrafili odnaleźć się w życiu nawet mimo dokonanej operacji „powrotnej.” To są ci, o których Ewangelia mówi, że ludzie ich takimi uczynili…

 

(Czy to jest kobieta, czy mężczyzna? A, Bóg jeden raczy wiedzieć… Zdjęcie pochodzi z wyborów Miss…Transseksualistów :))
 
Postscriptum: Niedawno razem z P. obejrzeliśmy poruszający film „XXY” – o dziewczynie, która urodziła się z cechami obydwu płci. Jej ojciec, który bardzo ją kochał, namawiał ją na „korekcyjną” operację i obiecał, że będzie ją chronił, dopóki nie dokona „wyboru”. Ona jednak zapytała: „A jeśli nie zechcę wybierać? Dlaczego nie mogę pozostać taka, jaka jestem?” No, właśnie – dlaczego?

Ach, ten nasz nowy, wspaniały świat…

Myślę, że marzeniem (bardzo słabo ukrywanym) wielu firm farmaceutycznych jest stworzenie „społeczeństwa lekomanów” – ludzi, którzy nie będą mogli wprost żyć bez paru „cudownych” preparatów.

Mamy dziś już „leki” praktycznie na wszystko: na zdenerwowanie, na potencję, na poprawę pamięci, na porost włosów, na płodność (och, żeby jej tylko nie było!), na apetyt, na odchudzanie (co kto woli – klient nasz pan!:)). Nikt tylko jeszcze jakoś nie wymyślił środka, dzięki któremu czulibyśmy się zdrowi, szczęśliwi i naprawdę spełnieni.

Każdy najmniejszy smutek urasta więc do rangi „depresji” (bo na depresję są LEKI, które można sprzedać!), a każdy niepokój u dziecka rodzi od razu podejrzenie ADHD – i, oczywiście, należy go „wyciszyć” odpowiednimi lekami…

Dla niepoznaki często nazywa się te środki „suplementami diety” – po prostu dlatego, że „suplementy” nie wymagają tak długich i kosztownych badań, jak „prawdziwe” lekarstwa… Biada mi, gdybym miała sobie tak „uzupełniać dietę”! 🙂

I jeszcze wmawiają nam, że „zdrowo” jest faszerować się tym wszystkim już od najmłodszych lat…Najbardziej mnie zawsze śmieszą reklamy szamponów przeciwłupieżowych – gdyby rzeczywiście działały „natychmiast i na zawsze”, to kto kupiłby następną butelkę?:)

 

(Zdjęcie znalazłam, notabene, w artykule poświęconym pokrewnemu tematowi na stronie www.magazynrowerowy.pl)

Postscriptum: W styczniu br. KAI podała informację, że austriacki chemik, Carl Djerassi, przyznał, że nadmierne rozpowszechnienie pigułki antykoncepcyjnej może być jedną z przyczyn obecnej katastrofalnej sytuacji demograficznej w Europie. Wygląda na to, że tzw. „przeludnienie” już od dawna nam nie grozi, a i tak mówi się o tym mniej, niż np. o pladze otyłości.

Pikanterii całej sprawie dodaje fakt, że przed niemal 58 laty Djerassi należał do grona naukowców, którzy w laboratorium firmy Syntex przeprowadzili udaną syntezę noretyndronu, substancji, która dała początek doustnej pigułce antykoncepcyjnej. (Całość artykułu można znaleźć na www.e-kai.pl)

 

No, proszę: a ileż to było gadania 40 lat temu (a gdzieniegdzie jest jeszcze do dzisiaj!), że KK zgłaszając sprzeciw wobec używania „cudownej Pigułki” (w jęz. angielskim tak to się właśnie pisze – wielką literą: „the Pill”) popełnił bez mała zbrodnię przeciwko ludzkości…

 

Por. też: „Co naprawdę myślę o…PIGUŁKACH ANTYKONCEPCYJNYCH?”