Terapia wstrząsowa…

Przyznam się, że doprawdy nie rozumiem – dlaczego chcą zdymisjonować tego arcybiskupa akurat za to, że zobaczył w głośnej sprawie brazylijskiej dziewięciolatki najpierw małego CZŁOWIEKA z jego indywidualnym dramatem (nad którym Kościół winien się pochylić z wielką miłością i delikatnością) , a dopiero potem pewne ZASADY, których należy przestrzegać?

Tylko za to, że przemówił “ludzkim głosem”?! Czyż nie tak właśnie postąpiłby Jezus? Czy naprawdę “obrona życia” (za którą zresztą jestem całym sercem!) musi koniecznie nieść za sobą bezwarunkowe potępienie prób obrony innego życia, równie niewinnego? Jeśli tak, to rzeczywiście jest ona ‘BEZWZGLĘDNA’…:(
I przyznam się Wam, że przez takie coraz bardziej niezrozumiałe decyzje pewnych grup nadgorliwych katolików moja (już i tak przecież niełatwa) miłość do Kościoła bywa wystawiona na bardzo ciężkie próby…

A to jest Lina Medina, najmłodsza znana matka świata, która urodziła dziecko w Limie (no, proszę, znowu ta Ameryka Łacińska…) w roku 1940. 

Co ciekawe, zarówno ciąża jak i poród w jej przypadku przebiegły (podobno) bez zakłóceń – a ona sama nigdy nie ujawniła tożsamości ojca ani też okoliczności, w jakich doszło do zapłodnienia. 

Z pewnością cierpiała na syndrom przedwczesnego pokwitania, ale… 

Zastanawiałam się, czy nie padła aby ofiarą czegoś gorszego: jakichś eksperymentów medycznych? Istnieje jej fotografia w towarzystwie synka i lekarza, który odbierał poród, na której dziewczynka wygląda na mocno przestraszoną…  A te jej szokujące zdjęcia w zaawansowanej ciąży znalazłam na portalu www.wolnemedia.net.

 


20 Replies to “Terapia wstrząsowa…”

  1. Ja słysząc o historii tej dziewczynki stwierdziłem, że szansa na to, że ona przeżyłaby poród dwojga dzieci, w tym wieku jest wyjątkwowo niewielka. Może nie jestem specjalistą, ale ciąża w wieku dwunastu lat to patologia, która zwyczajnie mogłaby okaleczyć tę dziewczynkę, a i szansa przeżycia tych dzieci wielka by prawdopodobnie nie była, tymbardziej że to były dzieci powstałe kazirodczo. Mnie osobiście oburzyła ta bezdusznośc biskupów którzy pewnie gdyby mogli to jeszcze tę dziewczynkę by ekskomunikowali. Dziewczynka dwunastolatka, która od paru lat była gwałcona przez własnego ojca, a dla nich stała się polem do popisów. Ot zwyczajowość, nie chodzi o to by przechodzić obojętnie wobec tak ogromnego grzechu jakim jest dzieciobójstwo, ale o to by podchodzić jak człowiek. Pomyśleć o tym że ta dziewczyna też jest dzieckiem. Uważam że w tamtej sytuacji nie było dobrych wyborów, były tylko złe i jeszcze gorsze. Przy czym jednych od drugich nie dało się odróżnić. Bo czyje życie ważniejsze? Tej dziewczynki czy jej dzieci?

    1. No, właśnie – mam podobne odczucia, choć gwoli uczciwości muszę zaznaczyć, że (wedle mojej wiedzy) ta mała Brazylijka miała nie 12 lat, lecz DZIEWIĘĆ – a sądzę, że te trzy lata to w rozwoju fizycznym i psychicznym dziecka ogromna różnica. A swoją drogą, należałoby się może zastanowić nad tym, co sprawia, że te dziewczynki coraz wcześniej dojrzewają…

  2. Tekst tak wstrzasajacy, ze nie pozwala na skomentowanie. Zapytam wiec tylko o deklarowana przez Autorke “milosc do Kosciola” – ktorego to konceptu zupelnie nie rozumiem – i bede wdzieczna za wyjasnienie.

    1. No, cóż, Wife, myślałam, że akurat to jest proste i nie wymaga dalszych wyjaśnień.:) Kościół jest moją “duchową ojczyzną” (którą, co prawda, musiałam opuścić) i której los wciąż jest mi bliski. Doświadczyłam w jego obrębie wielu pięknych, wielkich rzeczy – jakże więc mogłabym się zupełnie od niego odciąć? Tym bardziej więc (bardziej, niż kogoś “z zewnątrz”) martwi mnie, gdy widzę, że zmierza w niewłaściwym kierunku. Wierzę, że Kościół jest moją “Matką” – i kocham ją (to prawda, że często bez wzajemności :)) – ale niełatwo jest kochać matkę, która popełnia takie błędy wobec swoich dzieci…

  3. Staram się na ogół unikać ostrego osądzania innych, ale w tym przypadku inaczej nie mogę. Dla mnie fanatyczni (podkreślam: fanatyczni) “obrońcy życia” nie mają nic wspólnego z prawdziwym szacunkiem dla życia. Bo widzę, że dla nich to “życie” owszem zaczyna się od momentu poczęcia, ale KOŃCZY z chwilą urodzenia. Dla nich dziewięcioletnia matka już nie jest “życiem” zasługującym na ochronę. Nie jest też “życiem” już żadna dorosła kobieta. Mam wrażenie, że ci “obrońcy życia” gotowi byliby niedługo (wzorem fanatyków islamskich) podkładać bomby aby terrorem narzucić swoją doktrynę. Po prostu ich nie lubię, jak i innych fanatyków. Żeby nie było wątpliwości: sama jestem przeciwnikiem aborcji, nie jestem jednak w stanie wartościować “życia” ze względu na wiek. Nie wiem czy istniała szansa doprowadzenia ciąży małej Brazylijki do szczęśliwego porodu (w końcu istnieje możliwość cesarki), nie wiem też czy zrobiono WSZYSTKO aby takiej możliwości poszukać i zapewnić odpowiednie warunki. Ale z pewnością nie zrobili tego również hierarchowie Kościoła, którzy są tak skorzy do obkładania ekskomuniką. Przypadek ciężarnej pięciolatki uważam osobiście jako tylko i wyłącznie medyczny eksperyment. Sama dojrzałość dziewczynki mogła być naturalna ale zapłodnienie? Nikt mi nie wmówi, że było naturalne – że niby jak, dzieciaki w przedszkolu bawiły się w mamusię i tatusia, a dziwnym zbiegiem okoliczności chłopczyk tez był przedwcześnie dorosły?

    1. Barbaro, muszę Cię zmartwić – w USA (i znowu Wife posądzi mnie o wściekły antyamerykanizm, ale to czysty zbieg okoliczności:)) już istnieją organizacje “obrońców życia”, które są gotowe podkładać bomby pod kliniki albo organizować zamachy na znanych aborterów – widocznie ich życie nie ma w ich oczach żadnej wartości… Natomiast co do przypadku małej Liny, to wydaje mi się, że mogła zostać również “zwyczajnie” zgwałcona. Miśka znalazła gdzieś informację, że ojciec zawiózł ją do lekarza, gdy okazało się, że miejscowi szamani nie potrafią nic pomóc na dziwną “chorobę” dziewczynki. (Początkowo przypuszczano, że to jakiś nowotwór w jamie brzusznej.). Nie można oczywiście wykluczyć także molestowania w rodzinie.W 2002 roku Lina Medina miała udzielić wywiadu światowym mediom, ale ostatecznie wycofała się. Jej pierworodny syn natomiast zmarł w wieku 40 na białaczkę. Przypuszczam, że powodem tego mógł być nie tyle młody wiek matki, co różne (niedopuszczalne dzisiaj wobec ciężarnych) – badania i testy medyczne, którym ją poddawano. Wielokrotnie np. była prześwietlana, a wiadomo przecież, że promienie rtg uszkadzają szpik kostny…

      1. Właśnie, samo sedno z tymi terrorystami. Jak może dochodzić do takiej paranoi, że morderca mieni się “obrońcą życia”? I według mnie tacy ludzie zdecydowanie nadużywają imienia boskiego i autorytetu Kościoła.Pisząc o nienaturalnym zapłodnieniu w przypadku Liny nie miałam do końca na myśli zapłodnienia sztucznego lub jakiegoś ówczesnego “in vitro”. Po prostu gwałtu na pięcioletniej dziewczynce też nie potrafię nazwać naturalnym postępowaniem. A potem – sama piszesz o badaniach… pewnie dziewczynka została potraktowana jako “dziwadło” i królik doświadczalny 🙁 Jeśli jej syn przeżył 40 lat, to chyba i tak nieźle jak na tamte czasy i warunki (nie były chyba luksusowe skoro ciążę próbowano “leczyć” u szamana).

        1. Tak… Biedna mała… Ten doktorek także wydaje mi się podejrzany w całej sprawie – nie twierdzę, że robił na niej jakieś dziwne eksperymenty (choć warto zauważyć, że trwała wojna, po której wielu zbrodniarzy – w tym i sam dr Mengele – znalazło schronienie właśnie w Ameryce Łacińskiej) – ale z pewnością chciał stać się sławny dzięki studium tego “przypadku.” Samej Linie sława “najmłodszej matki świata” nie przyniosła nic dobrego, skoro nadal mieszka w najbiedniejszej dzielnicy Limy…

    2. Samo życie na ziemi nie jest, nie było i nie będzie najwyższą wartością w Kościele. Jest to trudne do zrozumienia i zaakceptowania ale tak jest.

      1. Wybacz, Tadeuszu – ale czy to nie papież Jan Paweł II powiedział, że “CZŁOWIEK jest drogą Kościoła”? Nie wierzę zatem, by “drogą do nieba” miała być krzywda choćby jednej ludzkiej istoty… Nie wierzę, że Jezus chciałby, by zgwałcone dzieci umierały, rodząc inne dzieci… Każde życie ludzkie jest dla mnie warte tyle samo – i tylko sama matka (nawet, jeżeli jest dzieckiem) może podjąć heroiczną decyzję, czy chce poświęcić własne życie dla życia nienarodzonego. Nie wierzę, że ten, kto takiej decyzji nie był w stanie podjąć, miał zostać potępiony. On tylko nie wspiął się na szczyty świętości…

        1. Nie oceniam decyzji innych, tylko przypominam o tym że życie nie jest najwyższą wartością. Bo gdyby tak było, to jeden za drugiego nie mógłby (czy nie miałby wręcz prawa) ofiarować swojego życia. Pozdrawiam.

          1. No, tak, w tym sensie życie nie jest najwyższą wartością w Kościele – ponieważ istnieją wartości, za które WARTO oddać życie (jak np. prawda, wiara, wolność, drugi człowiek…) – co jednak wówczas, gdy mamy do czynienia z konfliktem pomiędzy jednym “niewinnym życiem” a drugim? Czy mamy PRAWO wymagać od małej, skrzywdzonej dziewczynki, by wspięła się na szczyty heroizmu i ofiarowała swoje życie za dziecko, jeśli nie wiemy nawet, czy ta ofiara nie byłaby w jej przypadku daremna? I czy mamy prawo potępiać jako “niebezpiecznych odstępców” tych, którzy widzą w niej raczej ofiarę tej całej tragicznej sytuacji, niż ponurą zbrodniarkę, która zabiła swoje dzieci? Jestem – jak wiesz – sceptyczna wobec wszelkich prób teoretyzowania na temat “co na to wszystko powiedziałby Jezus?” – ale w tym przypadku jestem pewna, że On zawsze stawiał MIŁOSIERDZIE przed PRAWEM. Tak samo właśnie zrobił ten arcybiskup – i za to ma teraz zostać “przykładnie ukarany”? W sytuacji, gdy Stolica Apostolska często MILCZAŁA wobec duchowych, którzy ewidentnie krzywdzili dzieci?! Daruj, ale tak daleko moja wiara w Kościół już nie sięga…

  4. W Twoim Kościele są jednak przyzwoici ludzie jak Abp Salvatore Fisichella. Za to co napisał a mianowicie “…” Zanim pomyślano o ekskomunice, trzeba było obronić, pocałować i przytulić dziewczynkę z tym człowieczeństwem, ktrego my ludzie Kościoła powinniśmy być głosicielami i nauczycielami. Ale nie jesteśmy i tak się jednak nie stało”. I dalej zwrócił się bezpośrednio do dziewczynki “…. Moje dziecko. Kochamy cię i jesteśmy po Twojej stronie(…). To inne osoby zasługują na ekskomunikę i nadzieję na nasze ewentualne przebaczenie, a nie ci, którzy pozwolili ci żyć”. Chapeau bas!

    1. Tak… To było PIĘKNE. I dla takich właśnie ludzi kocham Kościół… Miłość Chrystusowa (tzn. “na wzór Chrystusa”:)) jest w sercu tego arcybiskupa… Obyśmy mieli jak najwięcej takich pasterzy!

      1. No ale Wy wierni chyba powinniście stanąć w Jego obronie! Słać listy do Watykanu z poparciem czy coś w ten deseń. Na razie grozi Mu “zsyłka”, a Jego przepiękny list określany jest mianem “skandalu”. Coś tu “nie halo”.

        1. Jeśli tylko natrafię na jakiś sposób stanięcia w obronie tego kapłana, zrobię to bez chwili wahania… Mam jednak nadzieję, że Benedykt XVI nie odwoła go z funkcji…

    2. Całkowicie popieram tego arcybiskupa. Niestety, wielu ludzi z podobnymi przekonaniami dawno już odeszło od Kościoła zrażeni fanatycznymi (i jak zwykle najgłośniejszymi) “ugrupowaniami” wojującymi pod sztandarem katolicyzmu. I nie wiem, czy jest dość dużo wiernych, którzy śledzą to to się dzieje w Kościele, a jednocześnie nie popadają w skrajności i fanatyzm… Czy jest dość dużo takich wiernych, którzy staną w obronie arcybiskupa?Z drugiej strony jednak ufam rozsądkowi papieża Benedykta 🙂

  5. Albo możliwe ze masz rację, ja pamiętam, że miała ona 12 lat ale ręki na dam sobie za to uciąć. Co do Twojego pytania o wcześniejsze dojrzewanie, parę lat temu przeczytałem artykuł o badaniach dotyczących wieku dojrzewania. Z tych badań wynikało, że właśnie życie w patologicznych rodzinach przyspieszało dojrzewanie fizyczne, w tym molestowanie również je przyspieszało. Z punktu widzenia czysto “ewolucyjnego” to by miało sens, bo jest próba reprodukcji ale bezsensowna bo niedojrzałe ciało, więc ciało szybciej dojrzewa, żeby nadążyć. Akurat te badania bardzo mnie przekonują, nie tylko ze względu na to, że dziwczyny(i dziewczynki również) z patologicznych rodzin(nie tylko te molestowane czy coś) częściej zachodzą w ciążę w młodym wieku, raczej nie tylko dlatego że wcześniej zaczynają uprawiać seks, ale też dlatego że są w stanie wcześniej to robić.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *