Co kogo gorszy?

Jeden z lokalnych Kościołów anglikańskich z okazji Świąt Bożego Narodzenia zaserwował światu taki oto “szokujący” plakat:

  
Napis głosi co następuje: “Biedny Józef – trudno przeskoczyć Boga!”
No, cóż – jeśli w ogóle czymś tutaj jestem “zgorszona,” to tym, że Maryja na tym billboardzie jest taka brzydka i nabzdyczona jak “stara panna”, Józef wygląda na zabiedzonego, zaś oboje zachowują się tak, jakby pod kołdrą grasował wąż…
Gdyby to miało mieć jakikolwiek pozytywny sens, to oni powinni być młodzi, piękni i radośni – że już nawet nie wspomnę o tym, że Józef nie musiał “konkurować” z Bogiem o serce Maryi. On był także WEWNĄTRZ ich miłości! A w takiej  formie jak jest, ten przekaz odbieram raczej jako “antyewangelizację.”
A w związku z tym “kontrowersyjnym” tematem pozwolę sobie jeszcze zacytować kilka refleksji (nie ze wszystkimi się zresztą zgadzam) z wielokrotnie już tu przywoływanej książki mojego znajomego, (byłego) ks. Tomasza Jaeschke.
” To, że anioł wszedł do Niej (łac. “w nią”) w momencie zwiastowania, można interpretować albo symbolicznie albo dosłownie. Jeżeli symbolicznie, to znaczy to tylko tyle, że Dziecko, które się w Niej poczęło (…) było Bogiem samym, że On/Bóg niejako położył rękę na Jej ciąży i tym sposobem zaingerował w ludzką naturę. I tylko tyle. Reszta jest nieistotna. Ważne jest przesłanie wiary.

Jeżeli zaś potraktować to dosłownie, to Gabriel musiałby “wejść” w Maryję przez narządy rozrodcze, by Maryja dzięki niemu poczęła, zaszła w ciążę, by jajeczko połączyło się z plemnikiem. Swoją drogą, ktoś ten plemnik jeszcze by musiał nie tylko dostarczyć, ale i jakoś wszczepić… Z tego chyba lepiej zrezygnować.

Poza tym, jeżeliby przyjąć wiarygodność “wersji dosłownej”, trzeba by się (…) zgodzić, że Jezus może być uważany za patrona wszystkich tych poczętych in vitro dzieci, bo sam byłby pierwszym dzieckiem z próbówki.”  Nie wiem, co na to Kościół, ale ja mam mieszane  uczucia. Tego to już nawet dla mnie…za wiele, Lepiej więc chyba pozostać przy tej “symbolicznej” wersji…

[Odmiennego] zdania byli ebionici (hebr. “biedni”), chrześcijanie wywodzący się z judaizmu (…), których Kościół uznał później za heretyków. Twierdzili oni, że Jezus narodził się ze zbliżenia Józefa i Maryi, a na dodatek, że nie był jedynakiem, lecz miał braci (nie tylko w sensie pokrewieństwa) i siostry! Teza, która niejednego męża Kościoła mogła przyprawić o zawrót głowy: Jezus poczęty ze stosunku kobiety i mężczyzny…i na dodatek nie jedyny Syn swoich rodziców!

O Poczęciu Jezusa drogą bliskości fizycznej Maryi i Józefa z całą pewnością można zapomnieć, bo to byłaby już prawdziwa rewolucja w Kościele. Trzeba by najpierw uświęcić współżycie seksualne, skoro tą drogą Jezus wszedł na świat; trzeba by wtedy przyjąć, że Józef podziwiał nagą Maryję i był Nią nie tylko zauroczony [i] zafascynowany, ale odczuwał naturalny pociąg i fizyczne podniecenie; to by też znaczyło, że oboje przeżyli być może tej nocy orgazm, zatracając się w szczęściu fizycznej bliskości i intymnym zjednoczeniu… 

Aż włosy stają dęba na samą myśl o tym, do czego doprowadziłyby takie rozważania… Aczkolwiek… Jeżeli mówi się, że Józef nie zbliżał się do Maryi  poczęła i porodziła Syna (por Mt. 1, 25), to przy zaledwie namiastce uważnego studiowania tego framentu Ewangelii można by dojść do wniosku, iż PO poczęciu i narodzeniu Syna Bożego na drodze [do] ich wzajemnego fizycznego zbliżenia nic już nie stało na przeszkodzie…”
Cyt. za: T. Jaeschke, Nierządnice. O moim kapłaństwie i moim Kościele, wyd. Rajski Ptak, Katowice 2006, s. 245 i nast.
A mnie się w tym miejscu przypomniała jeszcze opowieść znajomego księdza o dyskusji, jaka na ten temat toczyła się w pewnym pociągu międzynarodowym pomiędzy ludźmi różnych wyznań i niewierzącymi. 

“W pewnym momencie – wspominał tamten kapłan – wszyscy znaleźliśmy się w kropce. Aż “zewangelizował” nas pewien Afrykanin, który powiedział po prostu: “Słuchajcie, JEŻELI Jezus jest Synem Bożym, to Jego Ojcem może być tylko Bóg…”

A w takiej perspektywie już nie tak bardzo istotne jest, W JAKI SPOSÓB dokładnie się to dokonało… Dla Boga przecież nie ma NIC niemożliwego. Prawda?:)

47 Replies to “Co kogo gorszy?”

  1. U pisarza z drugiego wieku “Celsa” i w “Talmudzie” zachowa la się druga (wroga chrześcijaństwu) wersja biografi Jezusa Chrystusa. w zgodzie z nią Jezus był nieprawym synem praczki Marii i zbiegłego rzymskiego żołnierza “Pantiery” I zajmowal sie czarowaniem (czarami) osądzony i u kamieniowany . W nauce nie ma jednego zdania na historyczność pierwowzoru J.Ch.. Jedni naukowcy odrzucają jego historyczność,wskazując na przeciwieństwa i ględy , istniejące w ewangeliach, na milczenie o J.Ch.rzymskich pisarzy pierwszego wieku . Drudzy przyjmują że wizerunek J.Ch. rozwijał od człowieka do boga. Zresztą dopiero w 325 roku Cesarz Konstantyn na “Soborze nicejskim” ustanawia kanon “Pisma Świętego” i “Dwójce Święta” awansując Jezusa do miana Boga. Jezus z Betlejem ma zastąpić dotychczas czczonego “Mitrę”.W świetle tych faktów rozpatrywanie zagadnienia na poziomie plemników ,jest chyba niezbyt zasadne ? Jeszcze prawie Świąteczne najserdeczniejsze pełne podziwu życzenia przesyłam.

    1. Z tym Soborem Nicejskim, który rzekomo miał dopiero “awansować” Jezusa do miana Boga, to częsty BŁĄD przeciwników chrześcijaństwa (ostatnio znowu podniesiony przez Dana Browna) – dlatego, że już w II w. (a więc na 200 lat przed tym soborem) namiestnik Bitynii Pliniusz Młodszy (który nie był chrześcijaninem) pisał do swego pryncypała z zapytaniem, co ma robić z tymi, którzy “śpiewają hymny Chrystusowi JAKO BOGU.” 🙂

      1. No właśnie – czy dopiero Sobór Nicejski odkrył, że jezus to Bóg w ciele ludzkim ? Co powiedział Piotr ;”Jezus zapytał swych uczniów: “A wy za kogo Mnie uważacie?” Odpowiedział Szymon Piotr: “Ty jesteś Mesjasz, Syn Boga żywego”. (…) Co powiedział Tomasz na widok Jezusa Zmartwychwstałego ;” PAN MÓJ i BÓG MÓJ”;Za co ukamienowano Szczepana ? za to że przekazując wizję Nieba uczynił JEZUSA RÓWNYM BOGU.Jak nastąpiło WCIELENIE SŁOWA BOŻEGO tego rozum ludzki nie pojmie. Napisane jest, że “SŁOWO CIAŁEM SIĘ STAŁO” . NIE napisano, że SŁOWO CZŁOWIEKIEM SIĘ STAŁO. Skłonni jesteśmy do różnych dywagacji, byle swym rozumem ogarnąć Boga i Jego działanie. Nie wystarcza nam postać JEZUSA – BOGA w ludzkim ciele; chcemy jeszcze określić Boga na swoje postrzeganie świata i życia. Krok po kroku rozwikłać wszystkie Jego tajemnice, ale….czy byłoby to korzystne dla naszego “ptasiego móżdżku” ?przecież powiedziane jest; “ani oko nie widziało, ani ucho nie słyszało”; pozdrawiamhttp://ziarno.blog.onet.pl

        1. Mnie osobiście na ogół wystarcza stwierdzenie, że “dla Boga nie ma nic niemożliwego” – reszta jest…tajemnicą wiary. A im bardziej staramy się rozwikłać “tajemnicę Boga” naszym ludzkim rozumem, tym łatwiej o to, że – wikłając się w wyjaśnieniach – ośmieszymy to, czego chcieliśmy bronić. Tak, jak niektórzy Ojcowie Kościoła, którzy twierdzili z niewzruszoną pewnością, że Jezus został poczęty przez…ucho Maryi (bo przecież napisane jest, że “wiara rodzi się ze słuchania”:)). Albo ci, którzy mówili, że przyszedł na świat przy “zamkniętym łonie” swojej Matki. Takie przypuszczenie, moim zdaniem, przesunęłoby chrześcijaństwo na pozycje bliskie doketyzmowi, czyli doktrynie, która zakłada, że Jezus nie był człowiekiem “naprawdę” lecz tylko POZORNIE. I tak źle, i tak niedobrze… Stanowczo bardziej wolę myśleć o tym, że – jak mówi pewien piękny wiersz – był w historii ludzkości taki czas, “gdy Bóg ubierał Syna w ciało w łonie Kobiety…harmonijnie kołysząc pieśnią wód płodowych…” JEŚLI Jezus istotnie był “podobny do nas we wszystkim, z wyjątkiem grzechu”, jeśli umarł tak samo, jak my, to pozwólmy Mu i się urodzić tak samo jak my… Jego wielkość nic na tym nie ucierpi, zyska tylko Jego (a i nasze) człowieczeństwo.

          1. Też tak uważam Albo > niech się stanie wola Boża, a nie nasza wola > nie możemy kształtować Boga na nasz obraz i podobieństwo [myślenia i rozumowania] ; to my prawdopodobnie zostaliśmy ukształtowani na obraz i podobieństwo Boga i chociaż nie cieleśnie, lecz duchowo, to Bóg cieleśnie upodobnił się do nas obierając dla Swego Syna ciało Maryi; niech więc tak pozostanie, jaka wola Boża;

    2. Warto jednak zauważyć, że – choć wersja, o której piszesz, szeroko się rozpowszechniła, wyznawali ją także włoscy i niemieccy faszyści (Benito Mussolini twierdził, że “Jezus najprawdopodobniej nigdy nie istniał – a nawet jeśli istniał, to był tylko nędznym, nic nie znaczącym człowieczkiem…”; Hitler natomiast, chcąc jednocześnie zdyskredytować chrześcijaństwo jak i odciąć je od jego judaistycznych korzeni, dodał domniemanemu ojcu Mesjasza germańskie pochodzenie i stwierdził, że ów dzielny żołnierz po prostu zgwałcił żydowską Dziewuchę…:() – Jezus wcale nie byłby mniej “święty” przez to, gdyby nawet Jego Matka była prostytutką (do kobiet tej profesji odnosił się zresztą z miłosierdziem i zrozumieniem, rzadkim w Jego czasach…)

      1. Gdyby się nie narodził z dziewicy, nie byłby zapowiadanym mesjaszem, byłby “nie rozpoznany” wedle przepowiedni proroków.

  2. Cóż, Maria została matką boską dopiero na soborze w Efezie – to tak na marginesie. Jeśli zaś idzie o jej dziewictwo, nastąpiła dość znacząca wpadka językowa podczas tłumaczenia: słowo “almah”, którego użył Izajasz oznacza “pannę”, czyli młodą kobietę; tymczasem Mateusz, cytując Izajasza, użył tłumaczenia słowa „bethula”, które oznacza właśnie dziewicę. W tłumaczeniu z łaciny też sprawa ma się podobnie – oryginalne “virgo” przetłumaczono na “dziewicę”, podczas gdy ją akurat określa wyrażenie “virgo intacta”. Tak więc zamiast panny mamy dziewicę, jednakowoż, jak pisze Mateusz, nim Maria zamieszała z Józefem, już była brzemienna. Mąż chciał ją oddalić w obawie o jej zniesławienie, ale przyśnił mu się anioł… i tak dalej. Brzemienną już małżonkę Józef wziął do siebie. Szczerze mówiąc, w cudowne poczęcie nie wierzę. Dla mnie to kolejna manipulacja – tak tłumaczy, jak i dogmatyków.Co do tego plakatu – uważam go za niesmaczny. Przypomina kiepskie, wyuzdane i pozbawione smaku reklamy w tivi :>

    1. Maria nie została “Matką Boską” dopiero na soborze w Efezie (podobnie jak Jej Syn nie został “awansowany na Boga” w Nicei:)) – na Soborze tym zastanawiano się jedynie nad NATURĄ a nie nad samym FAKTEM jej macierzyństwa – mianowicie, czy była “tylko” Matką Jezusa-człowieka (na którym później jakoś”spoczął” Duch Boży), czy też Jej Dziecko od samego początku było Bogiem… Z punktu widzenia ateisty zapewne różnica jest żadna – ale jednak istnieje. Jeśli chodzi o różnicę pomiędzy “alma(h)” i “betula(h)” masz oczywiście rację, choć wyraz “alma(h)” zakłada MŁODOŚĆ osoby i normalnie suponuje dziewictwo. Kiedy Żydzi słyszeli Izajaszowe proroctwo: “Oto ALMA(H) pocznie i porodzi…” MUSIELI doświadczać podobnego uczucia zdziwienia (a może i niesmaku) jak my, kiedy czytamy, że “DZIECI mają dzieci.” Inna sprawa, że Maryja, gdy słyszała proroctwa o Matce Mesjasza musiała myśleć, że przyjdzie On na świat drogą normalnego współżycia Jego rodziców – bo w przeciwnym razie nie pytałaby o “męża.”

  3. To wszystko jest śmieszne. A jeśli Jezus został poczęty w naturalny sposób, w akcie miłosnym to co? To już nie jest Bogiem dla katolików ? Dla mnie nie jest – bo Bóg jest jeden i mnie nie przeszkadza fakt czy domniemanie czy został poczęty w seksualnym akcie. A co w tym złego? To świadczy o wielkości Jego słów? Że “bez grzechu” (haha) przyszedł na świat? Czyli co? Bóg obdarzył nas grzeszną seksualnoscią? No coś takiego a podobno po akcie stworzenia rzekł, że wszystko jest doskonałe… Przypomina mi się w tym miejscu taka dygresja prof. Węcławskiego a propos Józefa, że niepotrzebnie dopisano do Ewangelii ten wątek mitologiczny z “niepokalanym poczęciem” i historyjką o Józefie, który jakoś potem znika z Ewangelii.

    1. Izo, pisałam o tym (w komentarzach i nie tylko) już dziesiątki razy, ale że ten wątek powraca jak bumerang. powtórzę po raz “sto pierwszy” i zapewne nie ostatni.:) To, co nazywasz “niepokalanym poczęciem” NIE DOTYCZY wcale tego, że Jezus miał/mógł się urodzić bez seksu. “Niepokalane Poczęcie” dotyczy nie Jego, lecz Marii i tego, że była ona bez grzechu. NIE BYŁABY wcale mniej “święta” gdyby współżyła z Józefem – seks (zwłaszcza w małżeństwie) NIE JEST czymś, co automatycznie “brudzi” człowieka – a tym bardziej nie jest “grzeszna” nasza seksualność, która przecież została nam dana przez Boga miłości. To nieszczęsne, głupie, potoczne skojarzenie (i pomieszanie) wzięło się stąd, że niektórzy średniowieczni teologowie (zapewne pod wpływami katarskimi) uważali, że nasza wrodzona “skłonność do złego” (którą katolicy nazywają “grzechem pierworodnym”) jest nam przekazywana przez naszych rodziców w akcie poczęcia właśnie. Stąd już był tylko krok do stwierdzenia, że zły, brudny i grzeszny jest sam akt seksualny (katarzy zresztą w imię tej wiary powstrzymywali się od prokreacji).

      1. ale tez żaden ksiądz na katachezie nie chce nic na ten temat mówić…więc dlatego ludzie mają prawo mylić te pojecia

      2. No Ok. Mea culpa. Więc dla Ciebie nie ma znaczenia mit o tym, że Jezus nie był “owocem” aktu seksualnego między Józefem a Jego żoną ( w końcu:-)) Miriam/Maryją? Sorry jakoś niejasno piszę..ciśnienie chyba spada :-).Kościół tak kurczowo trzyma się tego mitu, że co światlejsi teologowie -Kung, Ranke-Heinemann i wielu innych zapłacili wysoką cenę za odrzucenie go. Moim skromnym zdaniem tak mało wiemy o Jezusie ( z winy pierwszysch chrześcijan, dla których nie miał znaczenie Jego życiorys), że powinniśmy się jednak skupić na Słowie jakie głosił.PS. Zaciekawiła mnie książka Pana Tomasza -chyba zakupię i skonsumuję 🙂

    1. Spotkałam się z kilkoma różnymi tłumaczeniami, Setuko. Onet np. przełożył jako “trudno jest PRZEBIĆ Boga” – co jest zbliżone do mojej wersji. A plakat jest po prostu BRZYDKI. I smutny.

  4. Cóż, plakat jest obrzydliwy. Kościół anglikański poszedł po bandzie. A dzisiejszy wpis delikatnie rzecz ujmując słaby, może inaczej, mocno poniżej poziomu, ale każdemu się zdarza ;).

    1. No, cóż – napisałam to, co moim zdaniem powinno zostać napisane. 🙂 A swoją drogą, mam zamiar teraz ograniczyć częstotliwość publikowania postów i oczytać się w ciekawej literaturze, bo zaczyna mi brakować inspiracji.

      1. Wprawdzie do kościoła raczej nie chadzam….. ale tekst fajny…. zachęcający do zgłębienia tego co kiedyś wkładali mi do głowy 😉 A inspiracji z pewnością Ci nie braknie… wokół jest przecież tyle kontrowersji 🙂

  5. Niepokalane poczęcie może istotnie jest terminem nieco niefortunnym. “Poczęcie pokalane” to w potocznym tego słowa rozumieniu poczęcie pozamałżeńskie. Może lepszym określeniem tego dogmatu jest “bezgrzeszne” poczęcie, czyli poczęcie osoby wolnej od grzechu pierworodnego. U Żydów od czasów Mojżesza istniały dość rygorystyczne przepisy odnośnie współżycia a Miriam groziło chyba ukamienowanie za fakt ciąży pozamałżeńskiej. Tak czy owak tylko Ona wie jak z tym poczęciem było naprawdę. Dla mnie natomiast dość gorszące jest dochodzenie dziewictwa Miriam i ujmowanie tego w pewniki czy też dogmaty, na zasadzie rzekomej wyższości dziewictwa nad jego brakiem. W końcu kobieta, która urodziła, dziewicą już nie jest i dla mnie nie ma znaczenia ten fakt w stosunku do Miriam ( “zawsze dziewica” brzmi dla mnie wyjątkowo niesmacznie i mocno ginekologicznie). Nie wiem czy ci, którzy o tym orzekli, mieli odpowiednią wiedzę w tej materii – pytanie, jak do tego doszli. Boskim i błogosławionym dla nas faktem jest to, że Miriam urodziła nam Zbawiciela i dlatego właśnie jest Świętą Przeczystą, jak Ją zowią prawosławni. U nich chyba dziewictwo nie ma takiego znaczenia.

    1. Masz rację, Marku – taka brutalna ingerencja w Jej życie intymne wydaje mi się niesmaczna i niepotrzebna. A definicja średniowiecznych teologów, którzy twierdzili, że Miriam zachowała “dziewictwo” (fizyczne) “ante partum, in partu et post partum” (przed porodem, w trakcie i po) sugerowałaby, jak już mówiłam, że Jezus nie był prawdziwym człowiekiem (do czego chętnie odwoływały się pewne sekty gnostyckie, np. autorzy tzw. Protoewangelii św. Jakuba z II, którzy ów poród wyobrażali sobie w zupełnie niefizycznych kategoriach – coś na zasadzie, że Matka Jezusa popadła “w zachwycenie”, a potem patrzy – a oto Dzieciątko już przy Jej boku… Niemniej muszę dodać, że wg Prawa Mojżeszowego dziecko poczęte w trakcie narzeczeństwa uznawano za potomka z prawego łoża, chyba, że mężczyzna zgłosił sprzeciw. Ponieważ Józef nie chciał wywoływać skandalu (który dla Miriam mógłby się skończyć nawet ukamienowaniem), może to oznaczać, że nie wierzył ani w Jej zdradę, ani we własne ojcostwo. A co do “bezgrzesznego” poczęcia, to przypomniał mi się jeszcze pewien napis z murów: “Maryjo, któraś poczęła bez grzechu, pozwól mi grzeszyć bez poczęcia…” (Aczkolwiek tutaj znowu mamy to nieszczęsne utożsamienie “grzechu” z “seksem” – czyżbyśmy wszyscy, zarówno “funkcjonariusze” KK, jak i jego przeciwnicy – byli aż tak skupieni wyłącznie na VI Przykazaniu?).

      1. Podobnie jak dogmat o Niepokalanym Poczeciu NMP” mylony jest z dogmatem o dziewiczym poczeciu Jezusa przez Marie – “za sprawa Ducha Swietego” (Mat.1:20), ktory Ja “zacienil” (Luk. 1:35) – tak i seksuologiczno-ginekologiczne rozwazania tego uniwersalnego archetypu sa nagminnym nieporozumieniem pomieszania porzadku biologicznego z dyskursem teologicznym. Kategoria “tajemnicy wiary” nalezy do tego ostatniego, stad moj komentarz, uprzedzajacy ewentualne argumenty o tzw. religijnosci tradycyjnej.

      2. Aniu, właśnie odnoszę to samo wrażenie, że hierarchowie są zbyt mocno skoncentrowani na sprawach pożycia i uważają to ( przynajmniej niektórzy)za źródło zła i brudu. Usiłują temu jakoś przeciwstawiać “czyste” poczęcie i wychwalać pod niebiosa rzekomo szczególną wartość dziewictwa. Myślę, że te obsesje mogą też być wynikiem braku tej drugiej połowy, wszak kobietą i meżczyzną Bóg nas stworzył, byśmy byli dla siebie nawzajem ( a nie dziewicą i “dziewicem”).

        1. Problem w tym, Marku, że z taką Maryją – Dziewicą i Matką- ŻADNA kobieta nie jest w stanie w pełni się identyfikować – ponieważ żadnej nie uda się taka “sztuka.” Stąd może tak wielka w średniowieczu popularność “białych małżeństw” – bo niektóre jednak próbowały. 🙂 Inna sprawa, że nawet teologowie przez wieki mieli “zagwozdkę” czy dziewicze małżeństwo Marii i Józefa można nazwać PRAWDZIWYM małżeństwem – przecież nawet w myśl prawa kanonicznego “matriumonium non consummatum” było nieważne… (Ksiądz) Tomasz Jaeschke też mądrze napisał, że “Matka nie musi być “przeczysta” – wystarczy, by była kochająca.” I tak sobie myślę, że pierwsi chrześcijanie nie zaprzątali sobie zbytnio głowy “łóżkowymi” sprawami Miriam – po prostu Ją kochali, jako Matkę ich Pana – i to wszystko…

          1. No tak ale z drugiej strony o Niej wiemy z Ewangelii jeszcze mniej niż o Jezusie prawda? Pojawia się na dziwnej imprezie weselnej i prowadzi “sztuczny” dialog z Synem, który traktuje ją “z buta”. Potem przychodzi z braćmi Jezusa z prośbą aby się opamiętał. Prawda? A potem? U Jana stoi obok krzyża a u innych? Dlaczego inna Maria idzie do grobu i dlaczego tej innej Marii jako pierwszej objawia się Jezus. Nie ejst to dziwne? A dalsze losy tej innej Marii? Dziwne legendy o jej podróży do Francji ( dzisiejszej).

          2. Tak, Matka Jezusa, jaką znamy z kart Ewangelii, jest nie mniej tajemniczą osobą od innych biblijnych kobiet…:) A to z kolei otwiera pole dla najdziwaczniejszych domysłów…

    1. Dziękuję, Pszczółko, wzajemnie! A co Ty, jako lekarz, możesz powiedzieć na zadany temat?:) Historia medycyny zna “dziewicze poczęcia” czy nie?:)

    1. Na pewno NIE BYŁ stary, Olu. Bóg, wybierając “ojca” dla swego Syna musiał wybrać mężczyznę zdolnego utrzymać rodzinę. Bardzo stare podania chrześcijańskie mówią o tym, że Józef zmarł niedługo przed rozpoczęciem przez Jezusa działalności publicznej. Ten pomysł ze “starym” Józefem pochodzi od gnostyków z II wieku, którzy jego podeszłym wiekiem próbowali uzasadnić, dlaczego NIE MÓGŁBY być ojcem Jezusa. Ale to by oznaczało także, że “jak ktoś młody, to nie może być taki ‘święty'” – a z tym się nie zgadzam…

      1. Wkurzająca jest do tego ta cała “nędza” Świętej Rodziny łzawo opiewana w niektórych kolędach. Uwłacza to godności Św. Józefa, który był zapewne dobrym i uczciwym fachowcem i dbał o swoja Rodzinę ( czyżby Bóg wybierał na Opiekuna swego jedynego Syna jakiegoś nieudacznika żyjącego w permanentnej nędzy ?). Nie wiem skąd się wzięlo to umiłowanie ubóstwa w Kościele, którego hierarchowie nigdy w dziejach ubóstwu nie hołdowali.

        1. Ostatnio na blogu “Lucy” był nawet kontrowersyjny post na temat Jezusa – z jednej strony Przyjaciela dzieci i ubogich, a z drugiej “wyzyskiwacza” biednych wdów i utrzymanka kobiet. 🙂 Odpisałam na to, że Jezus nie tyle “wykorzystywał” biedaków, co PRZYJMOWAŁ OD NICH WYRAZY MIŁOŚCI (patrz: oburzenie, jakie wśród Apostołów wywołało “marnowanie” drogiego olejku na Jego stopy) – a to nie jest to samo. “Bulwersująca” historia z biedną wdową (której Jezus “nie pomógł”) powinna nauczyć nas raczej, że nikt nie jest aż tak ubogi, żeby musiał tylko “brać” i że nasz dar jest tym cenniejszy, im mniej posiadamy… I tyle. Jezus mówił także, że “ubogich zawsze będziemy mieli u siebie” (i nie zmienił tego nawet realny socjalizm :)) – i że należy im “dobrze czynić.” To, co z tymi naukami zrobili hierarchowie Kościoła w ciągu wieków, to już inna sprawa. Ps. O tym że biblijny “naggar” to nie tyle biedny cieśla, co wysoko wykwalifikowany technik, już tu kiedyś rozmawialiśmy – ale na wszelki wypadek powtórzę. 🙂 Według Ewangelii Jezus był nawet elegancki – w końcu nosił szatę na tyle kosztowną, że żołnierzom żal było ją zniszczyć…

      2. Mój sasiad po sześcdziesiątce dorobił sie syna, zapewniał mu utrzymanie, zmarł gdy chłopak był przed matura więc chyba wszystko jest mozliwe.

        1. Tak…Z tym, że średnia długość życia w czasach Jezusa była jednak mniejsza, niż obecnie. Autor jednego z Psalmów mówi, że “miarą naszych dni jest lat siedemdziesiąt.” Biorąc to pod uwagę, sądzę, że Józef w momencie narodzin Jezusa nie mógł mieć więcej niż 40 lat. Nawet w naszych czasach trudno to uznać za zaawansowany wiek, prawda?

  6. mój komentarz nie będziew ogólne nawiązywał do treści tego posta, ale do całego bloga. Podoba mi się, jak go prowadzisz, podoba mi się to, że wyrażasz się z szacunkiem o wszystkich, jestem pod ogromnym wrażeniem. Pewnie przeczytałas już takich komentarzy, ja sama przeglądając Twoje poprzednie notki widziałam ich sporo, ale miłego słowa nigdy za wiele, tak sądzę.. pozdrawiam:)

    1. Staram się, esmolinko, i dziękuję za miłe słowa – bo “jeszcze się taki nie narodził, co by wszystkim dogodził” i zdarzają się i tacy, dla których jestem tylko pełną nienawiści fanatyczką i hipokrytką…

  7. Gorszy niezrozumienie religii i zagłebianie się w głupocie.Raczej bym się skupiła na samy wydźwięku związku przyczynowo skutkowego – kobieta kocha kogoś- zachodzi w ciążę,a ojcem staje sie inny mężczyzna , prawdopodobnie o wiele mocniej darzący ją uczuciem i potrafiący przjść nad swoimi potrzebami (cielesnymi też) dla dobra Naprawde gorszy i zniecheca niezrozumienie religii

    1. A mnie w ogóle trudno czymś “zgorszyć” (bo znaczy to, w swoim podstawowym sensie – “sprawić, by ktoś stał się gorszy, niż był przedtem” – więc w jaki sposób mógłby to spowodować jakiś plakat?) – raczej mnie gorszy ludzkie okrucieństwo, albo nienawiść (jakże częsta w sprawach religii). Zresztą uczono mnie zawsze, że “tylko gorszy się gorszy.”

  8. Wiecie co, skoro niedawno wykryto przypadek dzieworództwa u rekinów, czyli skądinąd u zaawansowanych organizmów, u których normalnie takie poczęcie nie zdarza się, to myślę, że równie dobrze coś podobnego mogło się zdarzyć raz na te tysiące lat właśnie wtedy, przy zwiastowaniu.Jakkolwiek od długiego czasu skłaniam się do myślenia, że Jezus mógł mieć rodzonych braci i siostry, a Józef i Maryja mogli żyć jak małżeństwo i nie gorszy mnie to, o tyle o zwiastowaniu chciałabym myśleć w taki sposób, w jaki właśnie podaje Kościół, że była to wielka tajemnica i przypadek bardzo niecodzienny.Maryja zapytała: “jakże się to stanie, skoro męża nie znam = skoro nie zaznałam współżycia z mężczyzną” i uzyskała odpowiedź “dla Boga nie ma nic niemożliwego”. To mi sugeruje, że jednak poczęcie miało miejsce bez “zaznania mężczyzny”.Pozdrawiam

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *